Link - www.linia.pl Link - Banner - Reklama



Logo serwisu Kobieca linia
Index
Psychologia
Astrologia
Zdrowy styl życia i odżywiania
Kuchnia
Felieton
O nas
Napisz
Archiwum
Poprzednie felietony:
O czym marzysz?
Felieton powitalny
więcej...
Trudne odpowiedzi na proste pytania odc. III

Kiedy jesteś szczęśliwy?

     Wychowałem się na swoistym dualizmie myślowym (strasznie mądry zwrot) w kwestii szczęścia. Mianowicie mówiło się w mojej rodzinie, że albo ma się szczęście w miłości, albo w grze. Kto wygrywał wciąż w karty, ten miał nie mieć powodzenia wśród kobiet. Jeżeli natomiast powodzenie takie miał i było do pozazdroszczenia, to oczywiście nie miał szans w żadnej grze liczbowej, ani na wyścigach konnych, ani w żadnym innym hazardzie. Od wczesnych lat chłopięcych wiedziałem, że ktoś taki jak los jedną z tych dwu dyscyplin przydziela na całe życie i koniec! Dorastając zauważyłem, że hazard jako taki wiąże się zawsze z jakimś ryzykiem, więc na wszelki wypadek postanowiłem go nie lubić. Jak się pewnie domyślacie, przy takim obrocie sprawy, nasuwał się jedynie słuszny wniosek, że trzeba wykorzystać ten "brak szczęścia w grze" i cieszyć się powodzeniem w miłości. W ten sposób zaczęło się moje nieszczęście. Moja gorąca miłość do moich kolejnych wybranek (szkoła podstawowa i średnia), niezgodnie ze znaną mi maksymą, wciąż napotykała, co najwyżej, na chłodną obojętność.
     Upłynęło wiele lat, zanim wybrałem inną maksymę, która znacznie ułatwiła mi moje dalsze dojrzewanie. Lepiej być zdrowym i bogatym niż chorym i biednym. To, że teraz miałem łatwiejsze życie, nie znaczy wcale, że stałem się szczęśliwy. O nie! Przede wszystkim takie przeświadczenie niczego odkrywczego nie mogło wnieść do mojej egzystencji, bo takie przekonanie głośno wypowiedziane może służyć za dowcip jedynie, a nie za drogowskaz. Każdy chce być zdrowy i bogaty, bo to kojarzy się z przyjemnością; nikt nie chce chorować, ani klepać biedy, bo to przywodzi na myśl cierpienie.

     Zastanówmy się przez chwilę, co to jest takiego szczęście i czy to szczęście jest nam do szczęścia potrzebne. Szczęście jest pewnym stanem emocjonalnym, dającym nam kompleksowe, niczym niezakłócone poczucie zadowolenia z czegoś. Bardzo ważne jest, żeby to wynikało z konkretnych rzeczy czy zjawisk, bo jeśli jesteśmy zadowoleni z niczego, to szybko możemy stać się obiektem badań psychiatrów. Zwróćmy więc na to uwagę, żeby wiedzieć, co sprawia nam przyjemność.
     W drugim znaczeniu szczęście to pomyślny los i powodzenie towarzyszące komuś przez całe życie w przeciwieństwie do innych, którzy tego szczęścia nie mają.
     Wreszcie w trzecim znaczeniu to tylko splot szczęśliwych zdarzeń, pomyślnych okoliczności, które czasem człowiekowi się trafiają.
     Potrzeba szczęścia wypływa z samej naszej natury. Mamy wrodzony trend do szukania zadowolenia i odczuwania przyjemności, a szczęściem jest najwyższe stadium tegoż odczuwania. Wszystko wskazuje więc na to, że naszym ludzkim najważniejszym życzeniem, chociaż bardzo ogólnym, jest czerpanie takiego zadowolenia z życia.
     Jeżeli więc zgadzacie się ze mną, drodzy internauci, że wszyscy naturalnie chcemy być szczęśliwi, to kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje, skąd to szczęście wziąć. Gdzie go szukać? Gdzie można się go spodziewać? Co każdego z nas, tak naprawdę, może uszczęśliwić?
     Jeśli w słowie "szczęście" można znaleźć kilka znaczeń, to zachodzi niebezpieczeństwo, że możemy je między sobą pomylić i w dobrej wierze oczekiwać czegoś, co, gdy nadejdzie, wcale nam tego poczucia zadowolenia w najwyższym stadium nie daje. Myślę, ze warto rozważać tylko jedno z tych znaczeń, chyba najistotniejsze, mianowicie to, które dotyczy całego naszego życia lub jego celu.
     Wielu z moich znajomych (może i waszych również) jest przekonanych, że szczęście przychodzi z zewnątrz. Częściowo jest to zależne od losu, który czasem potrafi się uśmiechnąć, ale na co dzień chodzi skrzywiony. W dużej mierze jednak zależy to od innych ludzi, którzy, ich zdaniem, niestety robią zupełnie co innego niż powinni.
     Szczęście ich zależy od ślepego losu wtedy, kiedy uważają, że zupełnie inaczej ułożyłoby się ich życie, gdyby urodzili się w innym, bogatszym kraju lub w innej, zamożniejszej rodzinie. Byliby bardziej szczęśliwi, gdyby mieli więcej urody, posiadaliby więcej intratnych talentów lub gdyby mieli lepsze układy, tupet czy głowę do interesów.
     Inni ludzie mają wpływ na jakość ich życia na różne sposoby. Politycy obiecują przed wyborami, po wyborach nie wywiązują się z obietnic. Dzieci są niegrzeczne i stwarzają poważne problemy rodzicom. Kierowcy utrudniają ruch innym użytkownikom dróg. Lekarze nie mają czasu skutecznie leczyć. Nauczyciele za mało zarabiają, żeby dobrze uczyć. Przyjaciele zawodzą, małżonkowie zaskakują, handlarze naciągają, dziennikarze kłamią, policjanci są zawsze nie tam, gdzie są akurat potrzebni.
     Ten, kto urodził się w takiej, a nie innej rodzinie, w takim, a nie innym kraju, z takimi, a nie innymi przymiotami, które niesprawiedliwie są gorszej jakości, nie może już tego zmienić. Jeśli z kolei jego szczęście zależy od wszystkich tych ludzi, wymienionych wyżej, to trzymając się definicji, że uczucie rzeczonego zadowolenia musi być niczym niezakłócone, musiałaby zaistnieć wyidealizowana sytuacja, kiedy wszystkie działania tychże ludzi byłyby tylko i wyłącznie pozytywne. Politycy obiecują i dotrzymują, dzieci są grzeczne, kierowcy nie utrudniają ... itd., itd.
     Może mój wywód nie jest zbyt zręczny, ale myślę, że wystarczy tylko trochę głębiej zastanowić się, żeby uświadomić sobie, iż jeśli szczęście miałoby zależeć od tak wielu czynników, to nie mogłoby ono nigdy w naszym życiu się pojawić, bo zawsze znajdzie się coś lub ktoś i zakłóci to szczęście skutecznie.

     Jaka jest inna opcja? Tak! Znowu podobnie! Załóżmy, że spróbujemy wyjść szczęściu naprzeciw! Czy jest możliwe stworzenie sobie szczęścia samemu?
     Każdy z nas zna kogoś, kogo uważa za szczęśliwego. Czy nie myślimy o nim, że szczęście nadeszło do niego z zewnątrz?
     - Ten to ma szczęście - mówimy.
     - Ten to się w czepku urodził. Takiemu to dobrze!
     Przeczytałem gdzieś takie zdanie - aforyzm i bardzo mi się spodobało, bo jest takie wyraziście oczywiste. "Wyszedłem szukać przyjaciół - nie znalazłem nikogo; wyszedłem być przyjacielem - teraz mam ich wielu".
     Pomyślałem wtedy, że skoro tak można zdobyć przyjaciół, to szczęście musi być osiągalne na tej samej wycieczce. Innymi słowy ucieszyłem się, że to także może w olbrzymim stopniu zależeć ode mnie!
     Moi drodzy! Kto z was uważa, że tak właśnie może być? Kto z was uważa, że jest inaczej? Zacząłem już to sprawdzać i uważam, że to, czego nauczyłem się o szczęściu, jest ciekawe, a zarazem jest to temat morze. Opowiem o tym w następnym odcinku.
     Kiedy jesteś szczęśliwy? Zachęcam do odpowiedzi. Czy potrafisz odpowiedzieć na to pytanie? Co myślisz szukając odpowiedzi? Cały ciekawy zapraszam. Jeżeli nie chcesz dzielić się z nami swoim zdaniem, to też jest w porządku. Sprecyzuj jednak odpowiedź dla siebie. Jeśli odpowiesz sobie, będziesz zdumiony, jak wszystko dookoła ciebie zacznie się zmieniać.

JeŻy



 KOMUNIKATY
Zapraszamy do odwiedzenia pozostałych serwisów w portalu linia.pl
Twoja linia.pl
 
Serwisy linia

Kliknij tu,

aby przejść do innych serwisów



Polecamy katalogi: Wibe, Profit, Prosty, Pogodny, Powietrzny, DobreMiejsce
Polecamy serwisy: Linia, Foto, Kobiety, Medycyna



Powrót na górę   © 2001 Usługi Komputerowe s.c. & Eliza Książczak
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved