Link - www.linia.pl Link - Banner - Reklama



Logo serwisu Kobieca linia
Index
Psychologia
Astrologia
Zdrowy styl życia i odżywiania
Kuchnia
Felieton
O nas
Napisz
Archiwum
Poprzednie felietony:
Kiedy jesteś szczęśliwy?
O czym marzysz?
Felieton powitalny
więcej...
Trudne odpowiedzi na proste pytania odc. IV

Czego nauczyłem się o szczęściu?

     Szczęście, to owoc pragnienia i zdolności do rezygnacji z tego, czego chcemy teraz, na korzyść tego, czego chcemy ostatecznie. Tak zdefiniował szczęście Stephen Covey w swojej znanej książce Siedem Nawyków Skutecznego Działania.
     Jeżeli zrezygnujemy z tego, co nam dziś sprawia przyjemność po to, żeby osiągnąć coś o wiele ważniejszego dla nas w odległej przyszłości; jeżeli nam się to uda i jeżeli naprawdę tego pragniemy, to wszystkie nagrody, jakie z takiego działania zbierzemy, składają się na szczęście. Nasze szczęście. Taką też obrałem strategię.
     Taktyka, którą postanowiłem zastosować, to doskonalenie siebie za pomocą zmiany nawyków. Już Arystoteles dawno temu zauważył, że doskonałość nie jest jakimś jednorazowym aktem, lecz nawykiem. Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy.
     Zastanówmy się przez chwilę, czy nie jest prawdą, że 99% naszych poczynań wykonujemy automatycznie, bez zatrzymywania się nad kwestią, jak to zrobić. Dzieje się tak dzięki nawykom. Wciąż powtarzane myśli i wciąż powtarzane czynności stają się nawykami. Każda codzienna, prosta czynność jest wyuczonym nawykiem angażującym skomplikowany system procesów przy tym zachodzących.
     Siedzę przy stoliku we własnym domu. Postanawiam napić się kawy. W umyśle powstaje obraz parującej aromatycznej filiżanki kawy i czuję namacalnie jej smak i zapach. To jest cel. Nie muszę zastanawiać się nad sposobami jego osiągnięcia. Wystarczy uruchomić działanie. To jest jak kliknięcie myszką. Uruchamiając poszczególne mięśnie nóg i grzbietu podnoszę się z fotela, robię dwa kroki w prawo, żeby ominąć stolik, przechodzę do przedpokoju, skręcam do kuchni, wchodzę, zbliżąjąc się do szafki wyciągam jedną rękę, żeby włączyć czajnik, drugą sięgam po pojemnik z kawą, potem filiżanka, łyżeczka i tak dalej aż do zalania filiżanki wrzątkiem i powrotu na miejsce przy stoliku w pokoju. Osiągnąłem cel. Ten sam, który minutę temu powstał w mojej wyobraźni. Czuję fizycznie zapach i smak kawy i widzę parującą filiżankę. Cokolwiek robisz, tak to się dzieje. Nie ma momentu, żebyś nie korzystał z jakiegoś nawyku. Nawet jak leżysz i nic nie robisz (ino myślisz, jak mówią górale), to sposób ułożenia nóg, ramion czy całego ciała jest zgodny z nawykiem.
     Jeżeli mamy rezygnować z łatwych przyjemności na rzecz trudnych i ważnych rzeczy, to znaczy, że prostą drogą ku temu jest zmiana nawyków, które nie są dla nas efektywne, na nawyki, które doprowadzą nas osiągania rzeczy ważnych w życiu. Żeby zabrać się do tego, musimy wiedzieć, jak powstaje nawyk. Dla powstającego nawyku potrzebne są trzy elementy. Pierwszym będzie wiedza. Gdy byłem jeszcze dużym dzieckiem, wiedziałem, że paląc dymiącego papierosa, wyglądam jak osoba dorosła i poważna. Drugi potrzebny element to umiejętność. Umiałem zapałką rozżarzyć jeden koniec papierosa przez pociągnięcie ustami powietrza (z dymem) z drugiego końca, a także powstrzymać nieprzyjemny odruch wymiotny, kiedy trochę dymu dostawało się do moich płuc. Bez trzeciego jednak elementu, najważniejszego, nie byłbym niewolnikiem tego nałogu przez następne trzydzieści kilka lat. Ten trzeci element to niezłomne pragnienie bycia osobą poważaną wśród kolegów rówieśników.
     Tak samo powstają inne uzależnienia, które dla jakości naszego życia nie wnoszą nic, lecz raczej ją obniżają.
     Żeby nasze nawyki zaczęły pracować dla nas, należy poważnie zastanowić się, co chcielibyśmy osiągnąć w ciągu całego naszego życia, a potem odpowiednio pozmieniać elementy w taki sposób, żeby służyły naszym celom. Pierwszym elementem będzie wiedza. Kiedy byłem już dawno dorosły, wiedziałem, że palenie papierosów w żadnym wypadku nie sprawia, iż jestem poważniejszy wśród otaczających mnie ludzi, za to powoduje codzienny kaszel poranny i nieprzyjemny smak w ustach, a ubranie moje pachnie podobnie jak blaszana popielniczka. Wiedziałem także, że jeśli przestanę do mojego organizmu dostarczać dym tytoniowy i wszystkie trucizny w nim zawarte, będę zdrowszy. Drugim elementem będzie umiejętność. Potrafiłem uruchomić swoją wolę, aby do czasu, kiedy powstała po nałogu luka wypełni się innymi nawykami, powstrzymać odruch sięgania ręką do paczki. Udało się za trzecim razem. Bez trzeciego jednak elementu, najważniejszego, nie rzuciłbym bezpowrotnie palenia cztery lata temu. Ten trzeci element, to niezłomne pragnienie bycia wolnym od dziwnego żółtego przyzwyczajenia, zatruwającego powolutku cały organizm i zamieniającego człowieka w coś w rodzaju bezsensownej lokomotywy, która ciągnęłaby lepiej, gdyby nie dymiła.
     Tak działa mechanizm eliminowania niepotrzebnego. Żeby wprowadzić nawyk służący mi do osiągnięcia rzeczy ważnej w moim życiu, trzeba zrobić dokładnie tak samo, jak przy uczeniu się palenia. Różnica polega jedynie na tym, że robię to tym razem świadomie i z premedytacją. Warunkiem powodzenia natomiast będzie moja zdolność rozróżnienia rzeczy dobrych i złych. Muszę mieć solidną wiedzę, czy nawyk, który wprowadzam, może mnie doprowadzić do szczęśliwego życia.
     Zwróćcie uwagę, że umysł nasz funkcjonuje w specyficzny sposób. Ilekroć zdarza się coś w naszym życiu, umysł analizuje sytuację, czy zdarzenie przynosi nam przyjemność, czy cierpienie. Następnie podyktuje nam działanie, które pozwoli albo uzyskać przyjemność albo uniknąć cierpienia. Będzie to wynikało z naszego przekonania opartego na naszej indywidualnej interpretacji tego zdarzenia, nie zawsze słusznej z punktu widzenia obiektywnej rzeczywistości.
     Jeżeli pozwolimy na automatyzm w tym procesie, nasze powtarzane zachowania będą tworzyć niekontrolowane nawyki. Jeśli podejmiemy inicjatywę tworzenia zasadnych nawyków, jesteśmy w stanie zapanować nad całym swoim życiem.
     Wspomniany wcześniej Stephen Covey w swojej książce w mistrzowski sposób porządkuje nasze możliwości osiągania szczęścia na skali wypracowanej dojrzałości począwszy od zależności przez niezależność do współzależności.
     Jednostki zależne, aby uzyskać to, czego chcą, potrzebują innych. Niezależne mogą dostać to samo dzięki własnym wysiłkom. Osoby współzależne łączą własne wysiłki z wysiłkami innych ludzi, aby to, co osiągną, stało na najwyższym poziomie.
     Jeśli chodzi o mnie, uważam, że szczęście, o którym każdy z nas marzy, nie tylko może być osiągalne przez własne działanie, ale jest osiągalne wyłącznie dzięki takim staraniom. Musimy sami o nie zadbać, nie czekając, aż przyjdzie z zewnątrz. Hura! Znowu coś zależy ode mnie!
     W następnym odcinku spróbuję podzielić się z wami siedmioma bardzo ważnymi nawykami, które na pewno warto opanować w drodze ku osobistemu szczęściu. Zacząłem już to sprawdzać.
     A co wy, moi drodzy, co o tym myślicie? Czego ciebie życie nauczyło o szczęściu? Co myślisz szukając odpowiedzi na to pytanie? Cały ciekawy zapraszam. Jeżeli nie chcesz dzielić się z nami swoim zdaniem, to też jest w porządku. Sprecyzuj jednak odpowiedź dla siebie. Jeżeli odpowiesz sobie, będziesz zdumiony, jak wszystko dokoła ciebie zacznie się zmieniać.

JeŻy



 KOMUNIKATY
Zapraszamy do odwiedzenia pozostałych serwisów w portalu linia.pl
Twoja linia.pl
 
Serwisy linia

Kliknij tu,

aby przejść do innych serwisów



Polecamy katalogi: Wibe, Profit, Prosty, Pogodny, Powietrzny, DobreMiejsce
Polecamy serwisy: Linia, Foto, Kobiety, Medycyna



Powrót na górę   © 2001 Usługi Komputerowe s.c. & Eliza Książczak
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved